Po wczorajszych wpisach na stronach miast Turek i Pi³a o mojej chêci udowodnienia, ¿e akcja "ratownicza" na jeziorze Powidzkim by³a przeprowadzona wbrew elementarnym zasadom ratownictwa wodnego, otrzyma³em propozycjê od redakcji strony w Turku napisania artyku³u o wariantach prawid³owych mo¿liwo¶ciach przeprowadzenia akcji w tych warunkach.
Wstêp ogólny
Przepisy miêdzynarodowe, które parafowa³a i Polska zobowi±zuj± wszystkie jednostki p³ywaj±ce posiadaj±ce wiadomo¶æ do udzia³u w akcji ratowniczej pod rygorem odpowiedzialno¶ci karnej. Przepisy te¿ okre¶laj± zasady organizacji i kierowania akcj± ratownicz± - w opisywanym przypadku koordynacjê prowadzi pierwsza jednostka, która dotar³a na miejsce akcji do czasu przybycia wyspecjalizowanej s³u¿by ratowniczej, a jednostka nie jest w fazie zaawansowanej akcji ratowniczej - gdyby by³a w zaawansowanej fazie nadal koordynuje i nawet zawodowe s³u¿by ratownicze s± zobowi±zane podporz±dkowaæ siê kierownikowi pierwszej jednostki. Do czasu ca³kowitego zakoñczenia akcji ratowania ludzi i odwo³ana akcji wszystkie jednostki maj± obowi±zek uczestniczyæ pod kierownictwem koordynatora akcji, tj. j.w. pierwszej jednostki, s³u¿by ratowniczej lub jednostki, której przekazano kierowanie akcj±. Do przeprowadzenia akcji koordynator ma obowi±zek zarekwirowaæ ka¿dy niezbêdny, nawet prywatny osobistego u¿ytku, sprzêt, ka¿d± jednostkê i inne pomoce które mog± pos³u¿yæ akcji ratowniczej.
Jak powinna przebiegaæ prawid³owa akcja ratownicza w przypadku tragedii na jeziorze Powidzkim wg mojego nie pe³nego rozeznania
Je¿eli dobrze zrozumia³em jako pierwsza do miejsca wywrotki dotar³a jednostka ¿aglowa i zgodnie z wszelkimi zasadami zaczê³a podejmowaæ ludzi znajduj±cych siê w wodzie. W trakcie podejmowania dowiaduje siê ze w kabinie przewróconego jachtu na "grzyba" (czyli masztem pionowo w dó³) znajduj± siê dwie osoby w tzw "poduszce" lub "pêcherzu" powietrznym - I tu nie wiem jakie czynno¶ci podjê³a za³oga ³odzi, jak te¿ nie wiem, w którym momencie przyby³a jednostka s³u¿by ratowniczej przejmuj±ca kierownictwo akcji ratowniczej - je¿eli jednostka dotychczas ratuj±ca by³a w fazie zaawansowanych czynno¶ci wydobycia ludzi, jednostka s³u¿by ratowniczej powinna by³a siê podporz±dkowaæ poleceniom kierownika jednostki ratuj±cej. W KA¯DYM TAKIM PRZYPADKU - ³ód¼ kabinowa przewrócona na "grzyba" z lud¼mi w kabinie - NIE WOLNO NARUSZAÆ STABILNO¦CI £ODZI !!! - Ka¿da destabilizacja powoduje ucieczkê powietrza z "poduszki" i nastêpuje wdzieranie siê wody w miejsce ubytku powietrza. PIERWSZ¡ PODSTAWOW¡ CZYNNO¦CI¡ W TAKIM PRZYPADKU JEST WYDOBYCIE JAK NAJSZYBCIEJ LUDZI NA POWIERZCHNIÊ !
W tym przypadku teoretycznie mo¿liwe by³y wg mnie trzy warianty:
I - skomplikowana (jednostka ze spor± wyporno¶ci± i masztem pionowo w dó³) próba postawienia ³odzi anga¿uj±c pozosta³e jednostki do akcji i konieczno¶ci± nurkowania do za³o¿enia lub pozyskania fa³ów zahaczonych o top (koniec) masztu lub chocia¿ w okolicach salingu ( z³o¿enie masztu nie wchodzi w rachubê), . Przy stawianiu powinien byæ w pogotowiu ratownik na linie asekuracyjnej gotowy wej¶æ do wody i nawet zanurkowaæ do kabiny gdyby stawiana jednostka nie mia³a p³ywalno¶ci dodatniej i przy stawianiu znalaz³a siê pod wod±. Wariant do¶æ d³ugotrwa³y - w najlepszym wypadku ok. 15-20 minut.
II - wyciêcie otworu w dnie jachtu - potrzebne specjalistyczne narzêdzia do ciêcia zbrojonego tzw. "plastyku" i to dwóch warstw oddzielonych najprawdopodobniej 3 - 4 cm piank± poliuretanow± - maj±c specjalistyczne narzêdzia akcja niezbyt skomplikowana i niezbyt d³uga, jednak wykonana z wielk± ostro¿no¶ci± by spowodowaæ urazu u przebywaj±cych pod wod± - g³owy ich najprawdopodobniej by³y przy samym kad³ubie ³odzi. Bez specjalistycznych narzêdzi akcja d³ugotrwa³a i trudna do przeprowadzenia oraz mog±ca spowodowaæ zatopienie ca³kowite jednostki z lud¼mi w ¶rodku.
III - najmniej skomplikowana i najszybsza , wymagaj±ca obycia z wod± niekoniecznie wyszkolonego ratownika, jednak znaj±cego wodê oraz budowê jachtów,którego dalej bêdê nazywa³ "ratownikiem" . Jednostka ratownicza podchodzi burt± jak najbli¿ej wywróconej ³odzi, "ratownik" na linie asekuracyjnej (ja bym zabra³ te¿ drug± linê) z no¿em schodzi pod wodê, w miejscu "zej¶ciówki" wywróconej ³odzi toruj±c drogê przecinaniem ewentualnych lin pl±cz±cych siê (szoty, fa³y) - czas ok. 30-45 sekund - wynurza siê dla nabrania powietrza - ponownie schodzi teraz ju¿ do zej¶ciówki i je¿eli jest zamkniêta udra¿nia przej¶cie w zale¿no¶ci od sytuacji wynurzaj±c siê do nabrania powietrza przy ³odzi ratowniczej lub te¿ ju¿ w "poduszce" powietrznej kabiny w¶ród tam przebywaj±cych. Zanim ratownik przyst±pi do akcji musi ustaliæ z trzymaj±cymi asekuracyjne liny, dok³adne sygna³y "szarpniêciami" lin±. np. jedno szarpniêcie - stop, dwa - powoli ci±gn±c itd... W kabinie po rozeznaniu sytuacji - czy osoby nie s± w szoku uniemo¿liwiaj±cym logiczne my¶lenie lub nieprzytomne itd.. - ewentualnie uspakaja i przekonuje do poddania siê akcji ratowniczej wymagaj±cej zanurkowania - jedna osoba najbardziej ¶wiadoma na linie zapasowej, druga pod opiek± ratownika w uchwycie tzw. "obezw³adniaj±cym". Osoby bêd±ce w szoku i nie daj±ce siê obezw³adniæ bezpo¶rednio tradycyjnie - na szkoleniu nie praktykuje siê - wci±ga siê pod wodê i wówczas obezw³adnia siê - je¿eli nawet chwyci parê ³yków wody nie zagrozi to ¿yciu, a po wydobyciu natychmiastowa akcja resuscytacyjna ratuje cz³owieka bez nastêpstw. - WG MNIE NELE¯A£O WYBRAÆ W£A¦NIE TEN WARIANT AKCJI RATOWNICZEJ - czas trwania w sumie ok. 5 minut bez ¿adnych nastêpstw dla ratownika – wg fachowej literatury i te¿ mojego do¶wiadczenia czas wych³odzenia organizmu zdrowego cz³owieka w wodzie o temperaturze 5 stopni (jaka prawdopodobnie by³a wówczas) wynosi nawet do 1,5 godziny w bezruchu i pozycji tzw. "embrionalnej".
B³êdy pope³nione podczas tej akcji
Nie bêdê rozpatrywa³ nie znaj±c dok³adnie przebiegu wydarzeñ czy zasadne by³o przejêcie kierownictwa akcj± przez jednostkê ratownictwa - przyjmujê ¿e tak. Pierwszy podstawowy b³±d kierownika jednostki ratowniczej - rezygnacja z pomocy najlepiej wyszkolonego fachowca – instruktora ratownictwa i to z "akwalungiem" - w sytuacji kiedy sami nie tylko nie maj± podstawowego sprzêtu i nie umiej± prowadziæ wodnych akcji ratowniczych prowadz±c j± wbrew wszelkim elementarnym zasadom ratownictwa wodnego – holowanie przewróconej "na grzyba" jednostki z lud¼mi w kabinie. Ich obowi±zkiem by³o nawet zarekwirowanie chocia¿ sprzêtu do nurkowania je¿eli nie mogli zabraæ ludzi. Ale to ju¿ nie b³±d, ale zbrodnicze zachowanie nastêpuje kiedy - wg zeznañ ¶wiadków – ³ód¼ zaczyna³a wchodziæ pod wodê i s³uchaæ by³o przera¿aj±ce krzyki o pomoc - prawdopodobnie zalewana by³a kabina w wyniku naporu wody podczas holowania - a oni kontynuowali holowanie - to ju¿ by³o topienie ludzi z premedytacj±. Tacy "ratownicy" nie mieli i nie maj± prawa nigdy uczestniczyæ w ¿adnej akcji ratowniczej. Bulwersuje te¿ mnie stanowisko ich prze³o¿onych twierdz±cych, ¿e post±piono zgodnie z jakimi¶ "procedurami", co ¶wiadczy równie¿ o braku elementarnej wiedzy na ten temat ich samych, a wiêc i najprawdopodobniej kolejnych zwierzchników, pionu szkolenia itd...czyli ca³kowity rozk³ad instytucji maj±cej ratowaæ ludziom ¿ycie, jednej z najbardziej newralgicznych dziedzin pañstwa okre¶laj±cych stan pañstwa - w tym przypadku ca³kowitego rozk³adu.
Nie pierwszy to przypadek nawet ostatnich dni - zag³odzenie trzytygodniowym g³odem niedo³ê¿nej staruszki, której syn znalaz³ siê w szpitalu równie¿ jako niedo³ê¿ny wcze¶niej powiadamiaj±c jednak policjê i personal szpitala o sytuacji matki - "procedury" opracowane przez pañstwo nie uwzglêdni³y pomocy – uwzglêdni³y skazanie na makabryczn± ¶mieræ i nikt nie ponosi odpowiedzialno¶ci. Wczoraj komisja przedstawi³a raport w sprawie morderstwa K. Olewnika, gdzie ludzie zatrudnieni w instytucjach maj±ce stosowaæ prawo, sami je ³amali tuszuj±c zbrodnie i s± bezkarni, itd...itp... PAÑSTWO POLSKIE PRZESTA£O FUNKCJONOWAÆ !!! - POLACY OBUD¬MY SIÊ !!!
Marek Chrapan

Komentarze (21)